Przemyślenia – krowa

Ostatnio byłam na zajęciach z „Prowadzenia produkcji zwierzęcej i usług inseminacyjnych” dla technika weterynarii, już sama nazwa mnie odrzuciła. Jakoś zawsze myślałam, że weterynarz to osoba, która leczy i pomaga zwierzętom, niestety po słowach prowadzącej te zajęcia wywnioskowałam coś całkiem innego.
Dowiedziałam się, że krowa, która ma za małe lub za duże strzyki zostanie wyeliminowana (cokolwiek kryje się pod tym magicznym słowem, raczej nie wróży nic dobrego). Strzyki muszą idealnie pasować do maszyny, jeśli krowa nie spełnia norm niestety nie pożyje długo. Krowa musi oddać dziennie ok. 40 litrów mleka jeśli się nie wyrabia, należy ją podtuczyć i przerobić na mięso.
Nauczycielka powiedziała nam piszczącym i podniesionym głosem: „ Takie jest życie, przecież jecie mięso i mleko, nie ma sensu trzymać krowy tylko po to, aby przy niej robić”.
Korciło mnie coś powiedzieć, jednak gdybym to zrobiła moja przyszłość na tym kierunku skończyłaby się zanim tak naprawdę zaczęłaby się.
Teraz już rozumiem dlaczego kiedyś weterynarz powiedział mi „przecież może pani kupić następnego”. Podejścia przedmiotowego do zwierząt uczą już na pierwszych godzinach zajęć, pewnie dlatego świat wygląda tak jak teraz, bo krowie nie oddaje się należytego szacunku za to, że przez 6 lat oddawała mleko ludzkim dzieciom, a następnie poświęciła swoje życie, aby ktoś mógł zjeść kotleta, czy co tam się robi z mięsa krowiego. Podejście jest bardzo niewłaściwe, gdyby ludzie w krowie widzieli równą sobie istotę to byłoby naprawdę już coś pięknego i dobrego.